...

Allussion z wyraźną ulgą: -Wystraszył się mnie, gdy zobaczył to potężne zaklęcie lecące w jego stronę. Terazuma: - Masz na myśli tego zgniłego ziemniaka? o.O Allu: - Ups... Widziałeś to? ^^''





Allu: Gdzie ci się tak spieszy? Terazuma:... Allu: Coś ty taki drętwy. Rozluźnij się ; D Terazuma: ...! Allu: Heh. Widzę, że jesteś bardzo rozmowny...





- Nie ma żadnych wskazówek, dokąd się udali. - Rozbawiony Terazuma rzekł: - A podobno jesteś tak uzdolniony w dziedzinie magii. Wykrycie jej nie powinno stanowić dla ciebie problemu. - Odezwał się wielki wojownik, który nie potrafił sobie poradzić z małym pieskiem!







Cz. II >> poniedziałek, 26 stycznia 2009 19:00:37
Półdemon przyspieszył, jakby chcąc pokazać podążającemu za nim magowi, pogardę. W pewnym momencie zatrzymał się i zeskoczył z dachu. Zmierzył w kierunku gospody. Mag zgrabnie zeskoczył na ziemię, uważając przy tym, by nie uszkodzić wysokich koturnów. Po otrzepaniu swojego płaszczyka wszedł do karczmy i dosiadł się do Terazumy. Do ich stolika prawie natychmiast podszedł barman:

- Coś podać?

- Jeden kieliszek czerwonego wina.

- Dwa. Najlepszy rocznik jaki macie- Allu wydawał się zadowolony. Po chwili otrzymali zamówienie.

- Więc, co zamierzasz teraz robić? – Mag spojrzał na niego, jakby uważał jego pytanie za wyjątkowo głupie. Uniósł kieliszek do ust.

- Właściwie to nie mam nic do roboty. Nie wiem czy zauważyłeś, że za tobą idę, ale…

- Ciężko było nie zauważyć, a przynajmniej nie usłyszeć tupotu twoich butów. Po za tym cały czas czułem na plecach twój cuchnący oddech.

- … chyba nie obrazisz się jak będę z tobą podróżował, prawda?- wydawał się nie poruszony uwagą przyjaciela.

W tym momencie wielki huk przerwał im rozkoszowanie się winem. Drewniany dach pubu zatrząsł się i do środka wleciał potężny wilk z wyszczerzonymi kłami. Na jego grzbiecie siedział dumnie Angarr. Spojrzał w stronę wieśniaków, którzy potykając się próbowali uciec jak najdalej. Prychnął z pogardą i splunął na jednego z nich, który leżał najbliżej, martwy i przygnieciony deskami. Przeniósł wzrok na podniecone nowym wyzwaniem oczy Terazumy i drwiący uśmiech szlachcica. Roześmiał się. Allussion:

- Lepiej stąd spadaj, zanim znowu użyję jednego z moich potężnych zaklęć. -Terazuma odepchnął go na bok, sam stając przed przeciwnikiem. Wyjął z kieszeni płaszcza dwa srebrne pistolety. Strzelił.

Dalsza akcja potoczyła się szybko. Angarr widząc że Terazuma naciska za spust zeskoczył z wilka i skierował się ku niemu. Złapał go za nadgarstki i wytrącił z rąk broń, następnie kopnął w brzuch, tak mocno, że Terazuma poleciał na ścianę, a z kącików ust zaczęła spływać krew. Terazuma uśmiechnął się:

- Dawno nie miałem okazji walczyć z wymagającym przeciwnikiem. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i dostarczysz mi rozrywki. Ellven tymczasem skoczyła na maga, próbowała złapać go za ubranie zębami, lecz ten umknął jej w ostatniej chwili, z zadziwiającą łatwością. Użył jednego ze swych zaklęć by wznieść się w powietrze. „Co powinienem teraz zrobić?... Jeśli użyję mocnego zaklęcia mój towarzysz może być na mnie zły, że zepsułem mu zabawę. Z drugiej jednak strony… Też przydałoby mi się zrelaksować. Więc może…” Zwierzę znowu zaatakowało, tym raz szybciej niż poprzednio. Allu zachwiał się w powietrzu, poczuł jak powietrze smaga go po twarzy, a łapa Ellven omija go dosłownie o cal od jego twarzy. Czarodziej szybko wykonał sekwencję dłońmi, jak zwykle wykonując zawiłe gesty dla popisu. Z jego rąk zaczął lecieć ogień. Półdemon obrócił się oceniając szansę na doskoczenie do broni. Wyjął kolejny pistolet i rzucił się w bok (cały czas strzelając) po wytrąconą mu wcześniej broń. Angarr za pomocą magii starał się unikać kul.

Jednak nie wszystkie udało mu się zatrzymać w powietrzu. Jedna z nich trafiła go w ramię. Zasyczał wściekły. Widząc że ciemnowłosy zmierza po leżącą broń, postanowił być pierwszy i ruszył pędem w ich stronę. Wypuścił z rąk pięć niewielkich kulek, które poleciały w stronę Terazumy, gdy znalazłby się dość blisko niego wybuchły i odrzucając go o parę stóp dalej. Zadowolony Angarr chwycił broń i stopił, tak by Terazuma nie miał już z nich żadnego pożytku. Ten uśmiechnął się, a jego oczy przysłoniła grzywka.

- To magiczna broń, nie da się jej stopić. A teraz żegnaj. - Tym razem użył broni przeciw demonom, która jest silniejsza od użytej poprzednio. Angarr wrzasnął i skoczył gdy biała kulta trafiła go w żebro żrąc ubranie, chłopak szybko ściągnął pociurawioną bluzkę i cisnął nią w bok. Jego umięśnione ciało ślniło od potu, lewą pierś przecinała czerwona blizna. Podniósł jedną z leżących broni i unikając ciosów starał się zbliżyć do Terazumy (który się zaczął tak słodko śmiać xD). Ellven tymczasem złapała rękę Aliena (nie wiem jak on się zwał) i zgniotła kość powyżej łokcia. Kość przebiłła skorę i wystawała z ramienia. Ellven uśmiechnęła się obłąkańczo i pchnęła pyskiem tak mocno, że Alien (popraw tam) wpadł na drewnianą ścianę. Deski połamały się i chłopak wyleciał na kamienną ścieżkę. Wilk skoczył za nim i przygniótł wielką łapą, tak, że Allussion nie mógł się ruszać. (Alien?! Jaki znowu Alien, Hikaru? Pisać się naucz...)



Oszałamiajacy ból przeszył Allussiona. Nie pozwalał mu się skupić na żadnym sensownym zaklęciu. W końcu zdesperowany rzucił ogień faerie, który zdezorientował na chwilę wilka. Ten czas wystarczył mu, by wyślizgnął się z pod jego łapy. Rzucił na Ellven zaklęcie ciemności i pomknął w stronę Terazumy.



Ellven stała chwilę oszłołomiona, po paru sekundach pozbierała się w sobie i ruszyła w pościg za Alienem. Dopadła go, gdy ten zakradał się od tyłu na Angarra. Nim ten ją zauważył, zdążyła złapać go za nogę i zaciągnać w jeden z kątów. Allien próbował rzucić na nią zaklęcia, lecz nie miał jak, oszołomioy nagłym przebiegiem zdażeń.

- Już nie będzie biegał! - Mówiąc to Ellven złapała jego prawą nogę i zgniotła kości w kolanie. Natychmiast zaczęła lecieć krew w dużych ilościach. Allien zaczął słabnąć w wyniku braku krwi...
(Haha xD sorka Isytuaru, ale zapominam jego imienia ^^)







komentarze [0]

Cz. I >> piątek, 23 stycznia 2009 23:04:19

Angarr i Ellven przemierzali ulicę słynnego miasta- Ulkreynu. Nie dostrzegali nic dziwnego. W pewnym momencie powietrze przeszył kobiecy krzyk i jakby odgłosy walki. Angarr skoczył na dach pobliskiego domu czując duszę umierającej kobiety, wzywała go jej siła… chciał ją pochłonąć. Biegiem ruszył w stronę, gdzie wyczuł umierającą aurę. Nagle stanął… Nad kobietą pochylała się postać odziana w dziwny garnitur. Angarr przywołał myślami Ellven i kazał jej zamienić się w ogromną bestię. Dziewczyna spełniła polecenie, wtedy brat kazał jej zaatakować dziwną postać nad kobietą.



Allussion widząc zmierzającą ku niemu bestię, momentalnie odepchnął się do kobiety, mamrocząc coś pod nosem, że przyszli tylko po ziemniaki z jej piwnicy i zostali zaatakowani. Odskoczył do tyłu. Jego miejsce prawie natychmiast zajął Terazuma ukazując długie kły w uśmiechu. Potężny wilk, w którego zamieniła się Elvenn, stanął otępiały na widok nagłego przybycia kolejnej postaci. Spojrzała bezradna w stronę Angarra.
- Bracie, mam atakować ? - Angarr przytaknął jej po czym skoczył w stronę następnego dachu uwalniają swą nadzwyczaj urokliwą moc (musiałam to dopisać). Ellven spojrzała na mężczyznę pijącego krew kobiety i z przerażeniem stwierdziła że jest półdemonem. Skoczyła ku niemu, lecz ten zrobił szybki unik zostawiając zdziwione bydle. Allu stanął w miejscu i zaczął się koncentrować. W jego dłoni zmaterializowała się fioletowa, świetlna kulka. Rzucił nią w stronę "potwora". W połowie drogi, energia rozpłynęła się, pozostawiając po sobie jedynie wesołe iskierki. Terazumi spojrzał na niego karcąco.
- Wybacz. Wciaż nie panuję nad swoimi mocami, tak jakbym chciał.
Spróbował ponownie przywołać moc. Rzucił nią w wilka. Tym razem pocisk doleciał do celu, jeśli można tak nazwać plecy kompana, który w tym samym momencie rzucił się na wroga. Wściekły Tera skierował się tym razem w stronę Allussiona. Ellven korzystając z tego, że zaczęli się bić, miała czas do namysłu. Zauważyła że większą moc ma Tera, skoczyła ku niemu i wielką łapą zepchnęła na mur domu.


Mag zaczął się powoli wycofywać, jednak dostrzegł, że Angarr czai się na pobliskim dachu, więc szybko powrócił na pole walki. Terazuma próbował walnąć napastnika czymkolwiek na oślep.
Ellven widząc jak ofiara próbuje rozpaczliwie się uwolnić, zaczęła się cicho śmiać, jej śmiech przypominał ludzkie głosy, których właściciele umierali w męczarniach (to śmiech jest? o.O). Siedzący na dachu Angarr skorzystał z okazji, walki i zaczął uwalniać zaklęcie, dzięki któremu pochłonie duszę martwej kobiety.
Terazuma przełamał swoje naturalne bariery małomówstwa i postanowił odezwać się do bestii
- Ktoś ci mówił już, że masz głupi śmiech, płacz?

Allu stał z boku, przyglądając się sytuacji i miał poważny dylemat, czy uratować przyjaciela, kosztem pożywienia. W końcu z westchnieniem, zwrócił uwagę bestii na siebie, rzucając w jej głowę zgniłym ziemniakiem
Ellven spojrzała na niego z jeszcze większym rozbawieniem.
- Głupcze - powiedziała i już chciała rzucić się na niego i rozszarpać na strzępy, gdy w jej umyśle zadźwięczał głos jej brata.
"Zostaw go! Wracaj, dosyć już zabawy" – Potężny, czerwono czarny wilk z niechęcią odwrócił się i zaczął iść w kierunku swego "pana" gdy niespodziewanie uderzyło w jej głowę coś miękkiego. Odwróciła się i ujrzała obojętną twarz Allu. Zamrugała powiekami ze zdziwieniem nie pojmując co się stało (bo wiecie, ona cieżko kapująca jest xD). W końcu ryknęła i ruszyła ku niemu. Nagle poczuła mocny ból w skroniach i znów odezwał się Angarr
"Mówiłem ci wracaj! - Ellven stanęła, po czym skoczyła w kierunku brata, Angarr wsiadł na jej czerwony grzbiet i razem szybko zniknęli między domami zostawiając zdziwioną dwójkę z porozrzucanymi ziemniakami i gnijącym ciałem.


Allussion z wyraźną ulgą:
-Wystraszył się mnie, gdy zobaczył to potężne zaklęcie lecące w jego stronę.
Terazuma:
- Masz na myśli tego zgniłego ziemniaka? o.O
Allu:
- Ups... Widziałeś to? ^^''

Terazuma zignorował jego pytanie i zaczął biec w kierunku, w którym uciekły postacie – wilk wraz z jeźdźcem na grzbiecie. Allussion patrzył za nim otępiały, w końcu usłyszał jak znajomy głos krzyczy:

-Idziesz, czy wolisz tu sam zostać, z tą kobietą?- Allussion obruszył się i spojrzał na nią z odrazą. Ruszył za Tera w pościg.



Angarr popędził wielkiego wilka, a ten sapnął złowieszczo.

- Dlaczego nie pozwoliłeś mi z nim skończyć! - warknęła. Angarr poruszył się rozgniewany jej słowami.

- Milcz!- wrzasnął na nią. Ellven szarpnęła się.

- Nie chcę robić wszystkiego co mi każesz! Mam swoje życie bracie! - Mówiąc to wilk stanąła rozgniewana. Angarr zeskoczył z niej, poszedł do jej pyska, złapał za sierść i szarpnął.
- Jak śmiesz mi się sprzeciwiać?! Czy zapomniałaś kto tu rządzi?! - Zaatakował jej umysł. Ellven stanęła na dwóch łapach i zawyła przeraźliwie, po czym położyła się, by jej „jeździec” mógł na nią wsiąść. Angarr zobaczył, że ku nim zbijają się Allu i Terazuma, uwolnił swoje moce i zniknął razem z wilkiem.


***

Terazuma podbiegł do miejsca, w którym zniknęli. Zaczął szukać jakiegoś portalu.
Tymczasem Mag szukł śladów po użyciu magii.
Allu:

- Nie ma żadnych wskazówek, dokąd się udali. - Rozbawiony Terazuma rzekł:
- A podobno jesteś tak uzdolniony w dziedzinie magii. Wykrycie jej nie powinno stanowić dla ciebie problemu.
- Odezwał się wielki wojownik, który nie potrafił sobie poradzić z małym pieskiem!



Ellven przybrała swoją ludzką postać i uklękła wygodnie przy ognisku, jej białe długie włosy miękko spływały po plecach. Na tle płomieni wyglądała przepięknie ale i groźnie, jej czerwone oczy śledziły ruchy brata. Angarr stanął na środku jaskini, w której mieszkali, nakreślił dziwne znaki i za pomocą czarnej magii przywołał swego mistrza. Zakapturzona postać stanęła na środku wielkiego znaku i spojrzała na niego.
- Dlaczego mnie wzywasz?
-Panie, natknęliśmy się dzisiaj na dwie magiczne postacie, nie wiemy kim są i co tu robią...
- Chłopak spuścił głowę. Jego mistrz spojrzał na niego swymi żółtymi ślepiami. Angarr opowiedział mu śmierć kobiety i spotkanie z dziwnymi postaciami.

-Posługują się jakąś magią, lecz nie wiem jeszcze jaką. - Mistrz wydał z siebie dziwny dźwięk, przypominający skrzypienie starych drzwi po czym rzekł:

- Złap ich i przyprowadź do mnie... Żywych... - Po czym rozpłynął się...













Za wszystkie dopiski, komentarze i inne brednie, odpowiedzialna jest... *chwila ciszy, sąd wydaje wyrok* Zgromadzona tu na sali Isytuaru, lat 17 xD. Czy winna, przyznaje się do winy?
- Oczywiście, Wielki Mistrzu Gry ^^'' *pobłażliwie*



Isytuaru!! Bo wszystkich stąd przepłoszysz!

komentarze [0]

NoName, czyli głupoty na początek xD (coś jak wstęp) >> piątek, 23 stycznia 2009 22:59:37
Witaj!


Wszedłeś tu...

Ale właściwie, po co tu jesteś?

Zamierzasz dołączyć do swiata "abunai", czy jesteś tylko przejazdem?

Zastanów się, bo później już nie ma odwrotu...

Jednakże, jeśli masz odwagę czytać dalej nasze słowa, domniemamy, iż posiadasz odpowiednie kwalifikacje by przejsć do dalszego planu, jakim jest powieść pt."Cz.I" xD






***


Heh!
Baka, baka... *wali głową o ścianę*
Wybaczcie ten nudnawy wstępik, ale chciałam wprowadzić jakąś mroczną atmosferkę na początek xD
Jak już udało wam się przebrnąć przez to "bagno" to zapraszam do zapoznania się z tym o to światem. Mam nadzięję, że nie zraziliście się za bardzo ^_^". Życzę miłego czytania...


Z poważaniem

Isytuaru


komentarze [0]




MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com