![]() |
![]() |
|||||
![]() |
![]() |
|||||
![]() |
![]() |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
|||||
![]() |
![]() |
|||||
|
Menu
AbunaiWieczność Postacie Archives
2009styczeń (3) Links
Favourites
Credits
Szablon wykonała: Georgianacredits: Sxc.hu, Pobrano z: Szablony Inventive Powered by blog.pl ![]() |
Cz. II >> poniedziałek, 26 stycznia 2009 19:00:37 Półdemon przyspieszył, jakby chcąc pokazać podążającemu za nim magowi, pogardę. W pewnym momencie zatrzymał się i zeskoczył z dachu. Zmierzył w kierunku gospody. Mag zgrabnie zeskoczył na ziemię, uważając przy tym, by nie uszkodzić wysokich koturnów. Po otrzepaniu swojego płaszczyka wszedł do karczmy i dosiadł się do Terazumy. Do ich stolika prawie natychmiast podszedł barman: - Coś podać? - Jeden kieliszek czerwonego wina. - Dwa. Najlepszy rocznik jaki macie- Allu wydawał się zadowolony. Po chwili otrzymali zamówienie. - Więc, co zamierzasz teraz robić? – Mag spojrzał na niego, jakby uważał jego pytanie za wyjątkowo głupie. Uniósł kieliszek do ust. - Właściwie to nie mam nic do roboty. Nie wiem czy zauważyłeś, że za tobą idę, ale… - Ciężko było nie zauważyć, a przynajmniej nie usłyszeć tupotu twoich butów. Po za tym cały czas czułem na plecach twój cuchnący oddech. - … chyba nie obrazisz się jak będę z tobą podróżował, prawda?- wydawał się nie poruszony uwagą przyjaciela. W tym momencie wielki huk przerwał im rozkoszowanie się winem. Drewniany dach pubu zatrząsł się i do środka wleciał potężny wilk z wyszczerzonymi kłami. Na jego grzbiecie siedział dumnie Angarr. Spojrzał w stronę wieśniaków, którzy potykając się próbowali uciec jak najdalej. Prychnął z pogardą i splunął na jednego z nich, który leżał najbliżej, martwy i przygnieciony deskami. Przeniósł wzrok na podniecone nowym wyzwaniem oczy Terazumy i drwiący uśmiech szlachcica. Roześmiał się. Allussion: - Lepiej stąd spadaj, zanim znowu użyję jednego z moich potężnych zaklęć. -Terazuma odepchnął go na bok, sam stając przed przeciwnikiem. Wyjął z kieszeni płaszcza dwa srebrne pistolety. Strzelił. Dalsza akcja potoczyła się szybko. Angarr widząc że Terazuma naciska za spust zeskoczył z wilka i skierował się ku niemu. Złapał go za nadgarstki i wytrącił z rąk broń, następnie kopnął w brzuch, tak mocno, że Terazuma poleciał na ścianę, a z kącików ust zaczęła spływać krew. Terazuma uśmiechnął się: - Dawno nie miałem okazji walczyć z wymagającym przeciwnikiem. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i dostarczysz mi rozrywki. Ellven tymczasem skoczyła na maga, próbowała złapać go za ubranie zębami, lecz ten umknął jej w ostatniej chwili, z zadziwiającą łatwością. Użył jednego ze swych zaklęć by wznieść się w powietrze. „Co powinienem teraz zrobić?... Jeśli użyję mocnego zaklęcia mój towarzysz może być na mnie zły, że zepsułem mu zabawę. Z drugiej jednak strony… Też przydałoby mi się zrelaksować. Więc może…” Zwierzę znowu zaatakowało, tym raz szybciej niż poprzednio. Allu zachwiał się w powietrzu, poczuł jak powietrze smaga go po twarzy, a łapa Ellven omija go dosłownie o cal od jego twarzy. Czarodziej szybko wykonał sekwencję dłońmi, jak zwykle wykonując zawiłe gesty dla popisu. Z jego rąk zaczął lecieć ogień. Półdemon obrócił się oceniając szansę na doskoczenie do broni. Wyjął kolejny pistolet i rzucił się w bok (cały czas strzelając) po wytrąconą mu wcześniej broń. Angarr za pomocą magii starał się unikać kul. Jednak nie wszystkie udało mu się zatrzymać w powietrzu. Jedna z nich trafiła go w ramię. Zasyczał wściekły. Widząc że ciemnowłosy zmierza po leżącą broń, postanowił być pierwszy i ruszył pędem w ich stronę. Wypuścił z rąk pięć niewielkich kulek, które poleciały w stronę Terazumy, gdy znalazłby się dość blisko niego wybuchły i odrzucając go o parę stóp dalej. Zadowolony Angarr chwycił broń i stopił, tak by Terazuma nie miał już z nich żadnego pożytku. Ten uśmiechnął się, a jego oczy przysłoniła grzywka. - To magiczna broń, nie da się jej stopić. A teraz żegnaj. - Tym razem użył broni przeciw demonom, która jest silniejsza od użytej poprzednio. Angarr wrzasnął i skoczył gdy biała kulta trafiła go w żebro żrąc ubranie, chłopak szybko ściągnął pociurawioną bluzkę i cisnął nią w bok. Jego umięśnione ciało ślniło od potu, lewą pierś przecinała czerwona blizna. Podniósł jedną z leżących broni i unikając ciosów starał się zbliżyć do Terazumy (który się zaczął tak słodko śmiać xD). Ellven tymczasem złapała rękę Aliena (nie wiem jak on się zwał) i zgniotła kość powyżej łokcia. Kość przebiłła skorę i wystawała z ramienia. Ellven uśmiechnęła się obłąkańczo i pchnęła pyskiem tak mocno, że Alien (popraw tam) wpadł na drewnianą ścianę. Deski połamały się i chłopak wyleciał na kamienną ścieżkę. Wilk skoczył za nim i przygniótł wielką łapą, tak, że Allussion nie mógł się ruszać. (Alien?! Jaki znowu Alien, Hikaru? Pisać się naucz...) Oszałamiajacy ból przeszył Allussiona. Nie pozwalał mu się skupić na żadnym sensownym zaklęciu. W końcu zdesperowany rzucił ogień faerie, który zdezorientował na chwilę wilka. Ten czas wystarczył mu, by wyślizgnął się z pod jego łapy. Rzucił na Ellven zaklęcie ciemności i pomknął w stronę Terazumy. Ellven stała chwilę oszłołomiona, po paru sekundach pozbierała się w sobie i ruszyła w pościg za Alienem. Dopadła go, gdy ten zakradał się od tyłu na Angarra. Nim ten ją zauważył, zdążyła złapać go za nogę i zaciągnać w jeden z kątów. Allien próbował rzucić na nią zaklęcia, lecz nie miał jak, oszołomioy nagłym przebiegiem zdażeń. - Już nie będzie biegał! - Mówiąc to Ellven złapała jego prawą nogę i zgniotła kości w kolanie. Natychmiast zaczęła lecieć krew w dużych ilościach. Allien zaczął słabnąć w wyniku braku krwi... (Haha xD sorka Isytuaru, ale zapominam jego imienia ^^) komentarze [0] Cz. I >> piątek, 23 stycznia 2009 23:04:19 Angarr i Ellven przemierzali ulicę słynnego miasta- Ulkreynu. Nie dostrzegali nic dziwnego. W pewnym momencie powietrze przeszył kobiecy krzyk i jakby odgłosy walki. Angarr skoczył na dach pobliskiego domu czując duszę umierającej kobiety, wzywała go jej siła… chciał ją pochłonąć. Biegiem ruszył w stronę, gdzie wyczuł umierającą aurę. Nagle stanął… Nad kobietą pochylała się postać odziana w dziwny garnitur. Angarr przywołał myślami Ellven i kazał jej zamienić się w ogromną bestię. Dziewczyna spełniła polecenie, wtedy brat kazał jej zaatakować dziwną postać nad kobietą.
Allussion z wyraźną ulgą: *** Heh! Baka, baka... *wali głową o ścianę* Wybaczcie ten nudnawy wstępik, ale chciałam wprowadzić jakąś mroczną atmosferkę na początek xD Jak już udało wam się przebrnąć przez to "bagno" to zapraszam do zapoznania się z tym o to światem. Mam nadzięję, że nie zraziliście się za bardzo ^_^". Życzę miłego czytania... Z poważaniem Isytuaru komentarze [0] |
|||||
|
|
|
|
|
|
|
|